facebook

Internet

Australijczycy mówią, że są trzecim światem – jeżeli chodzi o internet. Mogę się z tą opinią zgodzić jedynie połowicznie, bo… wygląda to trochę inaczej niż w Polsce. Nie wiedzieć dlaczego cała technologia opiera się tutaj o dostęp wdzwaniany ADSL. Dla tych co nie znają hasła – jest to internet o prędkościach asymetrycznych (czyli pobieramy szybciej, wysłamy wolniej) działający w oparciu o linie telefoniczne. Największy problem z tą technologią polega na tym, że im dalej od centrali tym wolniej. Więc – nie ma się co łudzić, że na peryferiach będziemy cieszyć się szybkim internetem.

Na plus przemawia na pewno fakt, że w przeciwieństwie do Polski nie płacimy za “prędkość” łącza – czyli pobieramy tak szybko jak się da, ale za to najczęściej mamy ograniczenia w postaci ilości danych. Czyli jeżeli lubimy oglądać YouTube i pobierać “darmowe” próbki z internetu przyjdzie nam zapłacić więcej. Jeżeli jesteśmy przeciętnym zjadaczem internetu, który korzysta z niego w sposób normalny i umiarkowany – podstawowe pakiety nam wystarczą.

Ceny są różne, w zależności od operatora. Tani operatorzy oferują pakiety 30-50GB / mc od $30 dolarów (do tego dochodzi opłata za utrzymanie linii telefonicznej, o ile nie mamy jej już osobno). Jeżeli zwiążemy się z operatorem na dłużej od $60 dolarów można cieszyć się nieograniczonym transferem.

W przeciwieństwie do Polski w Australii dosyć lubują się w ściganiu piratów, więc nadmierne korzystanie z Torrentow czy eMula skutkuje otrzymaniem zgramnego emaila od operatora o naruszeniu kilka paragrafów. Za niedostosowanie się do przykazań wiadomo…

Sieci bezprzewodowe: WiFi i 3G

Muszę powiedzieć, że jest ich baaardzo dużo – szczególnie w Sydney. Praktycznie w każdym punkcie miasta można “złapać” kilka-naście sieci. Większość oczywiście zabezpieczonych, ale w kawiarniach, restauracjach dostęp najcześciej jest darmowy. Czasami trzeba spytać o hasło czy poprosić o login. Więc jeżeli masz laptopa z WiFi lub komórkę – możesz bez większego problemu z niego skorzystać za darmo.

Ciekawostka: po Sydney jeżdzą również autobusy wyposażone w darmowe hot-spoty, więc jak nam sie nudzi – można spokojnie za darmo sprawdzić pocztę czy poczytać aktualności. Oczywiście nie wszystkie autobusy mają taką opcję, ale… są.

Wracając do internetu 3G – tam gdzie nie możemy, albo nie chcemy mieć linii telefonicznej można korzystać z internetu 3G. Czyli internetu “przez komórkę”. Jest on oczywiście wolniejszy i droższy od tradycyjnego, ale pozwala na swobodę korzystania w praktycznie każdym miejscu. Jeżeli mam zasięg sieci 3G w przypadku przeglądania zwykłych stron, prędkość nie odbiega od normalnej. Jeżeli jest dalej i łączymy się przez GPRS – wtedy internet nadaje się jedynie do sprawdzenia poczty.

Koszty – modem 3G w granicach $40-$80, opłaty za połączenie – w zależości od operatora, około $30 za 2GB – stan na grudzień 2011. Szczegółowe i aktualne porównie można zobaczyć tutaj.

Dobra rada: w przypadku wielu hoteli zdaża się, że trzeba ponieść bardzo wysokie opłaty za internet (2GB / 10 minut / $20) – dlatego warto zastanowić się nawet nad kupnem modemu 3G + karty prepaid. Wyjdzie taniej i łatwiej kontrolować wydatki. Zawsze więc sprawdź czy nie musisz płacić za połączenie więcej niż trzeba.

Zostaw komentarz, albo odnośnik na swojej stronie.
'