facebook

Wynajęcie mieszkania

Wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa. O tyle o ile znalezienie hotelu, czy miejsca na krótki pobyt jest bardzo prostym zadaniem – oczywiście trzeba liczyć się z kosztami rzędu od minimum $50 dolarów za noc, o tyle na dłuższy pobyt warto pomyśleć o jakimś tańszym zakwaterowaniu. Jakie mamy opcje – oczywiście garść tanich hoteli, albo bardzo popularne Share Accommodation – czyli dzielone lokalizacje w postaci mieszkań i pokojów gdzie można wynająć pokój na krótki okres.

Jeżeli planujemy dłuższy pobyt w danej lokalizacji warto pomyśleć o wynajęciu mieszkania. Jak wspominałem wcześniej nie jest to takie proste – zwykle umowy opiewają na okres od 6 miesięcy do 24. Oczywiście można zrezygnować wcześniej, ale trzeba liczyć się z utratą kaucji zwykle w postaci opłaty za 4 tygodnie.

Ciekawostka: system kaucji jest zabezpieczany ustawowo przez rząd australijski. Podczas wynajmowania wypisujemy czek na specjalną instytucję, która przechowuje go tak długo jak długo wynajmujemy mieszkanie. Po zwolnieniu mieszkania odzyskujemy czek z tzw “bondem”

Mieszkania wynajmowane są głównie przez specjalne agencje, których jest tutaj zatrzęsienie. Niestety nie wystarczy przyjść do wybranej agencji i zadeklarować chęć wynajęcia mieszkania – cały proces jest lekko zepsuty i nieprzyjemny szczególnie, że rynek jest dosyć intensywny (szczególnie w Sydney). Cała zabawa polega na wyszukiwaniu ogłoszeń przez poplarne serwisy typu Domain czy Real Estate – następnie dowiedzenie się kiedy są tzw: “inspection”. Zwykle oglądać mieszkanie można raz w tygodniu, w popularnych lokalizacjach potrafi się zjawić na jedno mieszkanie 10-20 oglądających.

Co dalej? Jeżeli udało nam się obejrzeć dane mieszkanie wtedy możemy pobrać formularz zgłoszeniowy od agenta. Co taki formularz zawiera – mnóstwo ciekawych pól. Musimy m.in. podać swoich znajomych w Australii, miejsce pracy, najlepiej dołączyć historię zamieszkania w Australii czasami również z referencjami od poprzednich wynajmujących. Co jeżeli historii nie mamy? Oczywiście pierwsza myśl która przychodzi do głowy polskiej głowie – stworzyć, nikt nie będzie sprawdzał… otóż nic bardziej błędnego. Agencje zwykle dzwonią i weryfikują dane informacje. Szczególnie jeżeli celujemy w popularną lokalizację.

Ciekawostka: popularne lokalizacje w Sydney (np. Manley) są tak ciężkie do wynajęcia, że podczas składania podań klienci deklarują wpłatę czynszu za 6-12 miesięcy z góry żeby tylko dostać mieszkanie.

Co dalej? Złożenie podania to nie wszystko, teraz występuje proces czekania i pozytywnej lub negatywnej weryfikacji naszego podania. Zwykle w ciągu tygodnia dostajemy informacje czy da się wynająć dane mieszkanie lub nie. Płacimy zwykle co 2 tygodnie z góry. Ceny podawane są za tydzień.

Jeżeli ktoś przez przypadek kliknął na Domain i przejrzał kilka ogłoszeń na pewno zauważył, że nie ma tutaj nigdzie podanego metrażu. W Australii nikt nie podaje jak duże jest mieszkanie. Najczęściej definiuje się je jako “studio” – czyli nasza tzw “kawalerka”, potem mamy już informacje w postaci liczby łazienek, sypialni i… miejsc parkingowych. Także mieszkanie zwykle ma 1-4 bedrooms, 1-2 bathrooms i carspaces – nie mamy na pewno informacji o wielkości danego mieszkania.

W przeciwieństwie do Polski, nie ma tutaj specjalnych regulacji co do doświetlania i wielkości pomieszczeń. Więc może się okazać, że nasze mieszkanie z dwiema sypialniami posiada je bez okien 😉 Także – bardzo ważne jest dokładne obejrzenie mieszkania, szczególnie pod kątem niespodzianek. Standardy są różne, nawet w nowym budownictwie można spotkać różnego rodzaju przyjemności w postaci grzyba, czy pleśni. Nie ma się też co łudzić, że będziemy mieszkać sami – zwykle im niżej położone mieszkanie / pokój tym większa szansa na karaluchy czy pająki – tutaj standard i cena nie ma znaczenia. To jest Australia.

Cenę mieszkania determinuje też kilka dodatkowych czynników – lokalizacja, umeblowanie (furnished), dodatkowe atrakcje w okolicy – czyli np. basen na dachu budynku, lub w okolicy, siłownia w budynku czy inne dodatki podnoszące znacząco cenę mieszkania.

Idąc dalej tym tropem trzeba sprawdzić czy w mieszkaniu jest pralka – która naprawdę nie jest standardowym wyposażeniem, częściej spotkamy np. zmywarkę. Jeżeli nie ma pralki – nie martwimy się tym wcale. Zwykle w budynku jest tzw. “pralnia” gdzie znajdują się przemysłowe pralki i suszarki i za parę dolarów można wyprać nasze ubrania. Ewentualnie w okolicy znajdziemy popularne “dry cleanears” gdzie można zrobić to samo.

Ostatnia rzecz na którą warto zwrócić uwagę to klimatyzacja. Niestety Australijczycy nie wierzą w naturalną
wentylację, więc mieszkania są duszne i przy temperaturach rzędy 40st w lecie można wyzionąć ducha. Jeżeli mamy klimatyzację w mieszkaniu – sprawdźmy czy działa i jak działa, jeżeli nie ma – trzeba będzie kupić przenośną. W zależności od tego w jakiej lokalizacji mamy mieszkanie może się nagrzać bardzo lub mniej. Niemniej – jeżeli masz mieszkanie od strony słonecznej, bierz poprawkę na naprawdę mocne doświetlenie i temperaturę w środku.

Zostaw komentarz, albo odnośnik na swojej stronie.
'