Melbourne Cup

– to największy w Australii doroczny wyścig konny rozgrywany w pierwszy wtorek listopada.

W stanie Victoria to dzień wolny od pracy. W wyścigu na dystansie 3200 m biorą udział konie przynajmniej 3-letnie.

Rozgrywany jest od listopada 1861 roku na torze wyścigowym w Flemington w Melbourne. Jest on uznawany za najbardziej prestiżowy wyścig na dystansie 2 mil na świecie, aczkolwiek po przyjęciu przez Australię systemu metrycznego w 1972 roku dystans został zmiejszony z 2 mil (3218 metrów) do 3200 metrów.

Wyścig jest bardzo popularnym wydarzeniem w całej Australii. Gromadzi on na stadionie ponad 110 tysięcy widzów, a życie w całej Australii zamiera na chwilę podczas samego 3 minutowego biegu.

Tyle konkretnych informacji.

Złośliwie i subiektywnie:

Australiczycy są bardziej brytyjscy niż Brytyjczycy. Tradycja wyścigów konnych wzięła się z Wielkiej Brytanii. W Victorii- nie pracuje się w ogóle. W pozostałej części kraju po 3 po południu grupowo idzie się do barów, pubów, restauracji i wypija się morze alkoholu. Faktycznie- w godzinie lunchu, obowiązkowo obstawia się na jakiegoś konia biegnącego w głównej gonitwie. Potem na chwilę wraca się do pracy, żeby zacząć własciwą imprezę po 3-ciej.

Obowiązkowe tego dnia dla kobiet są sukienki koktajlowe i coś na głowie- kapelusz a`la królowa matka, albo przynajmniej pióro jakieś. Do tego szpilki, tak wysokie, że większość kobiet nie-modelek ma normalnie kłopoty, żeby w nich chodzić, co dopiero, po paru głębszych. Panowie mają obowiązek tego dnia ubrać się bardziej elegancko- i też czasami- nieprzyzwyczajeni zaplątują sie w krawaty częściej niż to można zaobserwować normalnego dnia. Koniec dnia na ulicach wygląda zatem dość zabawnie, szczególnie, kiedy przez satyryczną soczewkę popatrzeć na kobiety: zabijają się w tych szpilkach, co bardziej niestabilne chodzą boso, kapelusze im się przekrzywiają, pióra gubią i zostają w tych sukienkach, które mają obowiązkowe kroje, podczas, kiedy budowa większości kobiet w Australii juz tak książkowa nie jest.

Australia znajduje się w pierwszej piątce krajów na świecie, jaśli chodzi o nadwagę. Drugie miejsce po Stanach- o które dumnie bije się z Wielką Brytanią. Czasem, jak popatrzeć- to ten dowcipowy zakaz wyrzucania waleni wyrzuconych na brzeg w GB spowrotem do morza powinien obowiązywać i tutaj. W autobusach miejskich toczy się cały czas kampania rządowa : „Wysiądź w autobusu przystanek wcześniej! Resztę przejdź na piechotę”. To jeden z tych krajów, w których obowiązek myślenia przejmuje rząd, bo obywatele w niektórych sytuacjach sprawiają wrażenie, że nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji…

;

'